wtorek, 3 września 2013

Rosell: W Brazylii nie czeka na mnie policja

Sandro Rosell odpowiadał na pytania dotyczące prowadzonych przez niego w Brazylii interesów.
Rosell: W Brazylii nie czeka na mnie policja
W nocy w programie El Club de Mitjanit na antenie Catalunya Ràdio wyemitowano rozmowę z prezydentem klubu, który odpowiadał na pytania dotyczące jego służbowych relacji w Brazylii.
„Mogę wjechać do Brazylii kiedy chcę. Nie czeka tam na mnie policja, ponieważ nigdzie na świecie nie toczy się wobec mnie postępowanie”, powiedział Rosell, od którego biła duża pewność siebie. Prezydent tłumaczył, że w Brazylii „w firmie, która złożyła ofertę jest błąd administracyjny. Rząd mówi, że nie mogła ona składać ofert. Ale to zrobiła, wykonała swoją pracę i to wszystko”.

Sternik Barcelony jasno powiedział, że „nie ma nic do ukrycia” i zachęcił dziennikarza do „dobrych i szczegółowych pytań, ponieważ to pierwszy i ostatni raz, kiedy mówi o swoim życiu osobistym”.
Sandro przyznał, że chciałby „wiedzieć, kto i o co go oskarża, ponieważ nie otrzymał on żadnego pisma z jakiegokolwiek sądu”. Prezydent jasno powiedział, ze „ktokolwiek chce, niech mnie oskarży. Niech pójdzie do sądu i oskarży mnie o rzeczy, o których mówi, że je zrobiłem. Porozmawiamy o tym w sądzie”.
 
Rosell mówił także o byłym prezydencie Brazylijskiego Związku Piłki Nożnej, Ricardo Teixeirze. „Szukał możliwości uzyskania prawa pobytu we Francji, w Anglii, Stanach Zjednoczonych… Od 25 lat mam w Andorze prywatną placówkę administracyjną i się ze mną konsultował. W czym problem? Ostatecznie zdecydował się na Stany Zjednoczone”.

Prezydent Barcelony odpowiadał także na inne pytania dotyczące jego pracy i możliwego związku jego interesów z katalońskim klubem. „Nie odniosłem żadnych korzyści z umowy z Qatarem”.
Rosell zapewniał, że „nigdy nie był pośrednikiem ani doradcą piłkarzy” i „nigdy nie otrzymał żadnej prowizji za ich transfer”. Prezydent zdradził, że wciąż śledzą go detektywi, a cenę za to, że jest on sternikiem Barçy płacą częściowo jego córki. „Nie podoba im się to, ale to akceptują”.
Na temat swojej firmy związanej ze sportem, Rosell powiedział: „Sprzedaż jej zajęła mi rok. Pozostały jednak jeszcze pewne płatności”.
Źródło: Sport.es

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz