środa, 4 września 2013

Pep i Tito zawierają pokój

Dwaj trenerzy, na przyjaźni których pojawiła się duża rysa, zawarli pokój.
Nie wszystkie rany zagoją się jednak od razu. Do pełnego pojednania droga jeszcze daleka. Ważne, że obaj zrobili pierwszy krok.
  Pep y Tito liman asperezas
Opinie medialne są podzielone. Niektórzy dziennikarze informują o pełnej zgodzie, inni zaś piszą o ciągłym konflikcie. Wydaje się, że racji nie mają ani jedni, ani drudzy.
Relacje obu trenerów zaczęły się psuć z chwilą odejścia z klubu Pepa Guardioli. Różnice uwidoczniły się szczególnie podczas obecnego presezonu. 
W lipcu Guardiola przyznał: „Gdy byłem 6000 kilometrów od domu, poprosiłem zarząd Barcelony, by dali mi spokój. Nie zrobili tego, nie dotrzymali słowa. Użycie choroby Vilanovy przeciwko mnie było czymś, czego nigdy nie zapomnę”.

Słowa Pepa były jak kubeł zimnej wody. Kilka dni później odpowiedział na nie Vilanova: „To nie była trafna wypowiedź, zaskoczyła mnie ona. Nie sądzę, by ktokolwiek z zarządu używał mojej choroby do własnych celów. Zarząd pomagał mi jak tylko mógł. Początkowo spotykałem się z Guardiolą w Nowym Jorku, a kiedy byłem operowany, nie widzieliśmy się. I nie była to moja wina. On uznał, że lepiej, żebyśmy się nie spotykali. To mój przyjaciel. Potrzebowałem go”.

To mocne słowa z obu stron, które stanowiły jednak punkt zwrotny. Tito i Pep zdali sobie sprawę, że zaszli o krok za daleko. Do tego wszystkiego doszła sytuacja rezygnacji ze stanowiska Tito Vilanovy, co było ciosem dla wszystkich stron.
Kilka dni po konferencji prasowej Guardioli, urodzony w Santpedor trener wysłał SMS-a do Vilanovy, za pomocą którego chciał załagodzić sytuację. Później wysłał ponowną wiadomość, aż w końcu Tito odpowiedział. Od tego czasu obaj panowie są w stałym kontakcie. Guardiola na bieżąco śledzi postępy Vilanovy w walce z chorobą, natomiast Tito poznaje tajniki adaptacji Pepa w Niemczech.
Obaj zachowują jednak ostrożność. Przede wszystkim chcą spotkać się w cztery oczy, by uniknąć błędnej interpretacji swoich słów przez media. Nie wiadomo jednak, kiedy do takiego spotkania dojdzie.
Źródło: Sport.es

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz