17. listopada Xavi Hernández udzielił wywiadu katalońskiemu dziennikowi Sport. Pomocnik Barçy mówił o Gerardo Martino oraz jego wizji gry, aktualnej sytuacji Barcelony (szczególnie w odniesieniu do dokonań Pep Teamu) oraz kontuzji Leo Messiego i jego szansach na zdobycie piątej Złotej Piłki z rzędu.
Jak się czujesz?
Dobrze, bardzo dobrze. Zawsze mówi się, że powinienem dozować wysiłek, ale teraz rozgrywam wiele spotkań. Czuję się dobrze, jestem w dobrym rytmie, biegając po boisku nabijam sporo kilometrów. Wszystko układa się dobrze. Teraz jest przerwa ale przed nami osiem czy dziesięć spotkań przed Bożym Narodzeniem.
Nurtuje mnie pewna rzecz: czy da się wygrywać nie grając dobrze?
Jasne. Wiele drużyn to właśnie robi. Ale to nie jest nasz styl. Sądzę, że gramy dobrze, wystarczająco dobrze. To oczywiste, że jesteśmy w stanie grać lepiej, ale jeśli Barça nie gra dobrze po prostu nie wygrywa. To nieuniknione. Oczywiście grając dobrze, albo całkiem dobrze, może się zdarzyć, że nie
wygramy, ale jeśli gramy źle porażka jest pewna.
Przeszkadza ci fakt, że zawsze będzie się was porównywać do Pep Teamu?
W tamtych czasach poprzeczka została zawieszona tak wysoko, gra była tak wspaniała... Wtedy graliśmy na ocenę 10, teraz jest to 8 albo 7,5. Gramy dobrze, cieszymy się będąc na boisku, ale nie przez cały czas gry. Zwykle około połowa czasu gry jest najlepsza, te dwadzieścia czy trzydzieści minut gdy przeciwnik na nas naciska jest już gorsze. To musimy poprawić, jednak aktualnie przeżywamy naprawdę dobry moment. Wyniki są wspaniałe, niemal nie da się osiągnąć lepszych, jesteśmy liderami na każdym polu. Jest pewien margines, który kwalifikuje się do poprawy, jednak to wszystko o czym się debatuje dotyczy kwestii pozytywnych - jak być lepszym, jak się nie cofać. Zdecydowanie, jesteśmy w dobrym momencie formy.
Co takiego ma Martino czego nie mieli Tito i Pep?
Nie lubię takich porównań. Jeśli teraz powiem coś pozytywnego o Tacie to będzie to sprawiać wrażenie, że krytykuję Tito, a bynajmniej tak nie jest. Tito jest wspaniały. Tata jest wymagający, ma dobre podejście do ludzi, jest pełen energii, naprawdę zakręcony na punkcie futbolu, bardzo bezpośredni. Chętnie z nami rozmawia, drzwi jego gabinetu zawsze są dla nas otwarte. Potrafi pracować z grupą, przypomina bardzo Luisa Aragonesa, właśnie w tym jak kieruje grupą. Jest nam bardzo bliski, to prawdziwy fanatyk tego sportu. Bardzo lubimy zarówno jego jak i jego sztab. Między nimi a ludźmi ze sztabu Tito już wywiązała się chemia. Wszystko jest uporządkowane i pod pełną kontrolą.
A co przekazał wam w kwestii futbolu?
W meczu z Milanem, na przykład, nie byliśmy w stanie stosować wysokiego pressingu ponieważ Włosi grali bezpośrednio na swoją dziewiątkę i szukali gry z kontrataku. Tata powiedział wtedy, że będziemy w stanie zakładać wysoki pressing jeśli będziemy zagrywać długie piłki, takie z pięćdziesięciu metrów. Pressing trzeba stosować w sposób inteligentny, adekwatny do sposobu gry rywala. Które drużyny naciskają nas wysoko? Bardzo niewiele: Rayo Vallecano, ostatnio Betis. Ale to bardzo niewiele drużyn, więc co można zrobić? Sprawić by piłka krążyła szybko. Nie przestaliśmy krótko grać piłką, nie zrezygnowaliśmy z gry pozycyjnej, nie porzuciliśmy stylu. W meczu z Ajaxem podczas pierwszej połowy nasz pressing nie był wystarczający. W przerwie Tata nam o tym przypomniał.
Nie możemy też zapominać o tej poprzeczce, którą zawiesiła gra Pep Teamu, prawda?...
Musimy pamiętać, że gramy z przeciwnikiem. Ta przewaga, którą mieliśmy w tamtych czasach, na początku pracy Guardioli, wynikała też z tego, że nie byliśmy jeszcze rozpracowani, byliśmy nowością. Kto gra dziś lepiej od Barçy?
Bayern Pepa?
Oglądałeś go?
Całego meczu? Nie.
Ja też nie. Oglądam ligę hiszpańską i Ligę Mistrzów, ale nie widziałem żadnego meczu Bayernu w całości. Gdybyśmy znaleźli piętnaście drużyn, które grałyby lepiej niż Barça wtedy naprawdę mielibyśmy problem. To byłoby alarmujące i trzeba byłoby się temu dokładniej przyjrzeć, ale w tym momencie mogę zapytać: która drużyna z ligi hiszpańskiej gra lepiej niż Barca?
Rayo Vallecano gra podobnie.
To prawda, Rayo gra radośnie, ale wszyscy mówią, że gra jak Barca. Czasem wydaje się, że zdaniem niektórych Rayo gra wspaniale, a Barça nie. Przyjrzyjmy się szczegółom: wszyscy doceniają Paco Jémeza za to, że odważył się zaaplikować w Vallecas ten styl i zrewolucjonizował futbol Rayo. Mówi się, że Rayo gra jak Barcelona. Ale jeżeli jednocześnie Barça gra źle to... coś tu nie pasuje. Nie rozumiem tego, mógłby mi to ktoś wytłumaczyć?
Można to wytłumaczyć w ten sposób, że na Rayo nie ciąży tak wspaniałe odniesienie jakie ma Barcelona, prawda?
Ale my nie walczymy przeciwko temu, to jest już przeszłość a futbol to teraźniejszość. Dlaczego nie porównywano nas wtedy, gdy niczego nie wygrywaliśmy? To interesujące, nie? Teraz gramy na ocenę 8 i mówi się, że nie jest dobrze ponieważ nie gramy na 8,2. Czy gramy lepiej niż nasi rywale? Lepiej niż przeciwnicy? Dajemy radość kibicom Barçy?
Wydaje się, że ostatnimi czasy nie zawsze...
Chłopie, nie żartuj sobie!
Problem leży w tym, że większość składu była w klubie także za kadencji Pepa, nie mówimy o drużynie sprzed dwudziestu lat i kolejnej, która przeszła kompletną renowację. Z tego powodu wydaje się, że powinniście grać tak samo jak pięć lat temu.
Ci sami pozostali też przeciwnicy, którzy już nas znają. Levante w pierwszym sezonie Pepa próbowało wygrać mecz. Barça nie była w najlepszym momencie, od lat niczego nie wygrała. Teraz nie wychodzą z takim nastawianiem, jeśli zremisują to już jest dla nich wspaniały rezultat. Zastanówmy się nad tym co powiedział trener Betisu, z zamkniętymi oczami chciał wziąć remis. Wcześniej nikt by czegoś takiego nie mówił, wszyscy chcieli wygrać mecz. Dla nich zremisować z Barceloną to jak zostać mistrzem świata, zapracowaliśmy sobie na szacunek u wszystkich. Przeżywamy dobry moment. Nie przeinaczajmy rzeczy. Nie znoszę takich porównań, prawie zawsze są one niesprawiedliwe.
Przynajmniej Neymar wypada dobrze.
To wyjątkowy piłkarz. Bardzo dobrze, że Tata powoli wprowadzał go do gry. Neymar jest decydujący, ma tę iskrę, potrafi wprowadzić przewagę. Jest na najwyższym poziomie. Na dodatek ma dopiero 21 lat. Jest inteligentny, bardzo dobrze postrzega futbol, nie traci piłki w głupi sposób. Kiedy gramy „w dziada" widać jego klasę.
Czy czujecie teraz większą odpowiedzialność kiedy nie gra Leo?
Już w Glasgow graliśmy bez Leo. Nie można zrzucać odpowiedzialności tylko na jednego zawodnika. To wielki błąd. Messi jest świetny, oczywiście, ale jest też tak, że staje się lepszy dzięki drużynie. Neymar także ma wsparcie zespołu. Nie można całej odpowiedzialności zrzucić na linię ataku. Atak zaczyna się już od Valdésa, już od tyłu. Wiemy, że straciliśmy najlepszego piłkarza na świecie i jedyne na co czekamy to jego powrót, powrót do takiej formy w jakiej był wcześniej. Przez ostatnich cztery czy pięć lat reprezentował hiperstratosferyczny poziom. Cztery Złote Piłki, ciało takich rzeczy nie wybacza. To tylko człowiek, może się wydawać, że Leo nie ma prawa się kontuzjować. Jaki zawodnik nie doznaje kontuzji? Przez cztery lata niemalże nie miał urazów... dwie lub trzy kontuzje mięśniowe, które wyleczył szybko i od razu wrócił do formy.
Rozmawiałeś z nim?
Ma się dobrze.
Nie jest przybity?
Chłopie, to poważna kontuzja. To mocny cios dla niego, dla Barçy i dla całego światowego futbolu. Zastanawiamy się w jakiej formie będzie gdy wróci, ten niepokój nam towarzyszy. Ale Leo wróci, jest nam potrzebny, to najlepszy piłkarz na świecie.
W tym roku także? Wydaje się, że Złota Piłka tym razem nie powędruje do niego.
Wygrywał ją przez cztery lata z rzędu. Co więcej ci, którzy głosują myślą sobie teraz: on wygrał już cztery razy, lepiej żeby teraz na Złotą Piłkę zasłużył kto inny. Jeśli szukamy najlepszego piłkarza na świecie to jest nim Messi, bez dwóch zdań. Ale teraz rozmawiamy o najlepszym piłkarzu 2013 roku. To, że Leo wygrał już czterokrotnie nie działa teraz na jego korzyść.
Źródło: Sport.es
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz