Wczoraj w południe Pep Guardiola przyleciał z Monachium do
Barcelony, by kilka godzin później spotkać się w swoim domu z Tito
Vilanovą.
W okolicach godziny 12:00 Pep Guardiola zameldował się na
barcelońskim lotnisku El Prat. Trener Bayernu przyleciał prywatnym
samolotem i z portu lotniczego udał się do swojego domu, gdzie czekał na
Tito Vilanovę. Kilka godzin później Tito zaparkował swoje Porsche
Cayenne przed domem Guardioli i wszedł do środka, by porozmawiać o
przeszłości i wyjaśnić pewne kwestie.
O 18:30 spotkanie dobiegło końca. Vilanova opuścił dom Guardioli, a
trener Bayernu pięć minut później zrobił to samo. Kierowca zawiózł go na
lotnisko El Prat, gdzie Pep wsiadł na pokład czekającego na niego
samolotu i wrócił do stolicy Bawarii.
Po odejściu Guardioli z klubu, co miało miejsce w 2012 roku, funkcję
pierwszego trenera przejął jego dotychczasowy zastępca, Tito Vilanova.
Ich relacje pogorszyły się do tego stopnia, że gdy obaj panowie
przebywali w Nowym Jorku (Pep tam mieszkał, a Tito przechodził
leczenie), nie doszło do spotkania dwóch dawnych przyjaciół.
Latem tego roku Pep stwierdził, że do spotkania nie doszło z winy
Vilanovy. Tito odpowiedział kilka dni później, mówiąc, że gdy
potrzebował przyjaciela w trudnych czasach, ten nie był przy nim.
Nie wiemy o czym rozmawiali wczoraj obaj panowie. Mamy jednak
nadzieję, że topór wojenny został zakopany.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz