środa, 16 października 2013

Rosell: Nie chcę tytułu 'Sandro zabił dziecko'

Sandro Rosell pojawił się dziś w programie El matí de Catalunya Radio, w którym wyjaśnił powody wprowadzenia obowiązkowych biletów dla dzieci. O podjęciu takiej, a nie innej  decyzji poinformował wczoraj Toni Freixa na konferencji prasowej.
Rosell: Nie chcę tytułu 'Sandro zabił dziecko'
Prezydent klubu zapewnił, że „jestem pierwszą osobą przeciwną takiemu rozwiązaniu z punktu widzenia popularności, ale z punktu widzenia odpowiedzialności to nasz obowiązek. Nie ma żadnego dziecka poniżej siedmiu lat, które zrozumiałoby takie zamierzenia. Gdybym ja był dzieckiem nie zgadzałbym się z decyzją prezydenta Barçy. Też miałem siedem lat i chodziłem z tatą na Camp Nou. To tradycja, która trwała całe życie”.

Rosell wyjaśnił jednak, że taka decyzja była niezbędna. „We wszystkich wielkich klubach nie ma nikogo, kto mógłby wejść na stadion bez biletu ponieważ takie jest prawo. Aby wejść na jakikolwiek spektakl trzeba mieć bilet. Tak jest w Madrycie, Bilbao… i na wszystkich stadionach w Anglii czy Niemczech”.

Na pytanie dlaczego zarząd zdecydował się wprowadzić takie zasady dopiero teraz, odpowiedział: „to jedno z tych przepisów, które wiesz, że istnieje, ale nie chcesz o nim słyszeć. Wiedzieliśmy, że jest takie rozporządzenie, ale do tej pory nic nie robiliśmy. Na szczęście nic się nie stało. Nikt by mi tego nie wybaczył. Długo omawialiśmy tę kwestię i rozważaliśmy wiele przypadków, ale ostatecznie wolę tytuł w gazetach ‘Rosell nie pozwala wejść dzieciom’ niż ‘Rosell zabił dziecko’”.

Prezydent przyznał, że w całej tej sytuacji najważniejsze jest bezpieczeństwo kibiców na stadionie. „Już od kilka tygodni temu nasi specjaliści ds. bezpieczeństwa powiedzieli nam, że na mecz Barcelona – Real, przy tak korzystnej godzinie rozpoczęcia meczu dla rodzin, na trybunach może pojawić się około 40 tysięcy dzieci na obszarze dla 15 tysięcy osób. To nie jest problem prawa, tylko bezpieczeństwa. Gdyby tylko coś się wydarzyło i wybuchłaby panika liczba ofiar mogłaby być ogromna i nie podejmiemy takiego ryzyka”.

Rosell wyjaśnił, że zarząd pracuje nad rozwiązaniem, które sprawi, że zwyczaj przyprowadzania dzieci na Camp Nou nie zaniknie. Wiadomo na pewno, że nie będzie żadnych odstępstw od reguł w meczach o podwyższonym ryzyku. „Zadzwonię do Ramona Espadalera, Ministra Spraw Wewnętrznych Generalitat, ponieważ nie jest to sprawa obojętna dla nas i chcemy by dzieci socios dalej wchodziły za darmo na stadion, ale musimy znaleźć rozwiązanie, które nie będzie sprzeczne z prawem”.

Wczorajsza informacja wywołała wiele negatywnych emocji i pojawiły się podejrzenia, że to kolejna próba zarządu, by zwiększyć zyski z biletów na meczach. „To wszystko nieprawda. W tej chwili chcemy, by takie bilety były zaproszeniami. Jeśli prawo na to nie zezwoli i będziemy zobligowani do pobrania opłat, to będą za jedno euro”. Prezydent wyjaśnił, że problemem jest także infrastruktura techniczna, która obecnie nie pozwala na sprzedaż dwóch biletów na to samo miejsce dla np. ojca z synem. „Klub ma pewną pulę wejściówek na sprzedaż, na których łatwo będzie usiąść dzieciom, ale pracujemy nad rozwiązaniem tego problemu”.
Źródło: Mundo Deportivo/Sport.es

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz