piątek, 18 października 2013

Piqué: Podziwiam Cristiano, to jest maszyna

Gerard Piqué udzielił wywiadu dla European Sports Media, w którym przeanalizował aktualne tematy związane z katalońskim klubem, a przede wszystkim wypowiedział się na temat odwiecznej rywalizacji z Realem Madryt.
Piqué: Podziwiam Cristiano, to jest maszyna
„Zmieniamy sytuację z Realem"
„Jeśli uważasz, że to jest związane tylko z klubem, to nie widzisz tego, co nie jest może tak namacalne, ale co nadaje temu sens. Barcelona jest bardzo ściśle związana z Katalonią, a w przeszłości zawsze była za plecami Realu Madryt. W ostatnich 10 czy 15 latach zmieniamy tę sytuację. Lecz rozmawiamy o Realu, który zdominował futbol począwszy od lat 90., który ma 9 Pucharów Europy, który częściej zostawał mistrzem Hiszpanii... Zawsze byli przed nami".

„W ostatnich 10 czy 15 latach cantera stworzyła świetną generację graczy i to pomogło w rywalizacji. Bez tego wyjątkowego pokolenia to byłoby niemożliwe. Real od roku nie wygrał nic i wydał 160 milionów na trzech zawodników: Illaramendiego, Isco i Bale'a. Barcelona nie może sobie na to pozwolić. Oczywiście możemy kupić Neymara za 60 czy 70 milionów, ale nie trzech lub czterech piłkarzy. My nie jesteśmy biednym klubem, ale rywalizujemy z najbogatszym klubem ze wszystkich. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że większość naszych zawodników nie kosztowała ani jednego euro: Andrés, Leo, Xavi, Víctor, Puyi, Pedro. To jest wyjątkowe, może się już nie wydarzyć".

„Jeśli myślisz o wyjściowej jedenastce Realu i myślisz o pieniądzach, jakie na nich wydano, nawet na Coentrão, a potem analizujesz skład Barcelony, nie ma porównania".
„Zawodnik Realu jest większym indywidualistą, co nie jest złe. Oni odchodzą i lepiej się dostosowują do jakiegokolwiek innego klubu. Jak popatrzysz na starsze roczniki, jest więcej piłkarzy ukształtowanych w Realu niż w Barcelonie".

„Cristiano to pracuś, który zawsze chce więcej"
„On się nie zmienił. To zawodnik, którego zawsze podziwiałem, bo to pracuś, który zawsze chce więcej i więcej. To maszyna, jest ambitny. On jest oczywiście bardzo silny, ale nigdy nie przestaje walczyć, by się poprawić. Jest jednym z dwóch lub trzech najlepszych na świecie. Niektórzy mówią, że jest najlepszy, jednakże wciąż jeszcze chce się poprawiać. Podziwiam go za to. Uważam też, że rywalizacja z Leo pomogła mu stać się lepszym zawodnikiem".

„Prasa wpływa na nasze podejście do El Clásico"
„Staram się nie czytać gazet, ale włączam telewizor i ciągle się rozmawia o futbolu. Są takie programy, w których dyskutują osoby racjonalne i zrozumiałe, ale jest ich coraz mniej. Za to pojawiają się programy typu talk-show, w których każdy gada to, co mu ślina na język przyniesie. To wszystko polega na kontrowersji i konfrontacji. I nie da się przejść obok tego zupełnie obojętnie. Media mogą na ciebie wpływać i zachęcać cię do myślenia: „Cholera, zawodnicy Realu są tacy!". Ale ostatecznie oni są takimi samymi profesjonalistami jak my. Jest silna rywalizacja z Realem, ale przez dużą część naszej historii była to zdrowa rywalizacja. To prawda, że czasami pojawiały się czynniki zewnętrzne lub nawet wewnętrzne, które sprawiały, że rywalizacja była intensywniejsza niż to potrzebne".

„Mogliśmy mieć poważny problem z Realem"
„Był pewien moment w 2011 roku, kiedy to, jeśli nie zrobilibyśmy odpowiedniego kroku, mógłby się pojawić prawdziwy problem. Mamy szczęście, że w reprezentacji Hiszpanii są dojrzali ludzie, którzy dostrzegli, że trzeba rozwiązać tę sytuację, że musimy porozmawiać".

„Półfinał z Realem to była zemsta"
„To był mecz Ligi Mistrzów i okazja do tego, by wyrównać historyczny bilans. Zawsze byliśmy trochę słabsi, nawet gdy nie było tak dużej różnicy. Oni są klubem ze stolicy, są silniejsi, my zawsze byliśmy za nimi... My zawsze graliśmy dobrze, ale nic nie wygrywaliśmy. Obecne pokolenie potrafi z nimi rywalizować i z nimi wygrało".

„Pep to najlepszy trener, jakiego miałem"
„Analizuje przeciwników lepiej niż ktokolwiek. Spędza 24 godziny na dobę oglądając materiały wideo. Łapie cię w piątek przed meczem i mówi: „Spójrz, ten atak wygląda tak, tak i tak... Musimy przesuwać obronę w prawą lub w lewą stronę, a potem atakujemy w ten sposób". I on jest w tym najlepszy. Poza tym za Pepa mieliśmy jedną tożsamość: graliśmy tak samo w Granadzie, Máladze, na boisku pełnym kałuż... Ta drużyna naprawdę wierzyła w Pepa".

„Teraz, kiedy mam syna, moje życie bardzo się zmieniło"
„Porażka z Bayernem była bardzo, bardzo ciężka. Pamiętam, że tego dnia byłem rozbity, nieprzyjemny, przyjechałem do domu i nie chciałem z nikim rozmawiać. Wszedłem do domu, zobaczyłem mojego syna Milana i wszystko się zmieniło".
Źródło: Marca

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz