W Argentynie ukazała się biografia Leo
Messiego pt. „Lionel Messi. El Distinto" (pl. „Lionel Messi. Ten inny" -
przyp. red.), wydana przez słynny dziennik sportowy Olé. Autorem prologu książki jest sam Diego Armando Maradona.
Olé opublikował niektóre fragmenty dzieła, m.in. ten, który
mówi o początku przyjaźni Leo z Agüero. Znajdziemy również inne
anegdoty, np. o oskarżeniach za brak patriotyzmu, o szalonym kibicu,
który wyskoczył z jadącego samochodu, by poprosić go o autograf, czy o
rozmowie z lekarzem na temat jego niskiego wzrostu.
Rozmowa z doktorem Schwarzsteinem
„Doktorze, czy ja urosnę i będę mógł grać w piłkę?", zapytał Leo.
„Będziesz wyższy niż Maradona", usłyszał od lekarza. Ta odpowiedź była
ostatnią nadzieją Pchełki, która przy każdym zderzeniu z dziećmi w jego wieku, upadała na ziemię. On już wiedział, że przestał rosnąć.
Usłyszał wtedy, że chodzi o nieaktywny gruczoł. Zaznajomił się też ze słowem „hormon".
Lecz w tamtej chwili jego świat stanął w miejscu. Bał się, że
powiedzą mu, iż nie będzie mógł być szczęśliwy, ponieważ Messi czuł, że
może być szczęśliwy tylko grając w piłkę.
Bał się. Niejednokrotnie odczuwał ten lęk. Starał się wyczytać cokolwiek z ust lekarza, by przygotować się na odpowiedź.
Wreszcie usłyszał to, co chciał usłyszeć. „Będziesz wyższy niż Maradona", zapewnił go Diego Schwarzstein.
Jak narodziła się jego przyjaźń z Agüero
„Pierwszy raz jedliśmy ze sobą na zgrupowaniu reprezentacji, a ja nie
wiedziałem, kto siedzi po mojej prawej stronie", wspomina Kun Agüero
scenę, która mogłaby być początkiem filmu o Messim.
„Przed sobą miałem Negro Garaya, a po lewej stronie Lautaro Formicę.
Wtedy usłyszałem, że chłopak, którego nie znałem, mówi o jakichś butach i
wspomina coś o Stanach Zjednoczonych. Zapytałem więc: „A ten skąd
przyjechał?".
Oglądałem mecze argentyńskiego futbolu, ale o piłce zagranicznej nie miałem pojęcia...
Zapytałem go: „Jak ty się nazywasz?". On na mnie popatrzył i
powiedział: „Lionel". „A, to podobnie jak ja, ja jestem Sergio Leonel. A
twoje nazwisko?".
I wtedy powiedział: „Messi". Naprawdę, to mi nic nie mówiło...
Dlatego zapytałem go znowu: „Ale jak masz na nazwisko?". „Messi".
Patrzyłem ciągle na niego, jakbym pytał „kim jesteś?".
Wtedy złapał mnie Formica. Chciał mnie zabić! „Nie wiesz kim on jest,
Kun?". I wtedy przypomniałem sobie jakiś artykuł, który czytałem...
„Ach, jaki ze mnie głupek. To jest ten chłopak z Barcelony".
Kibic, który wyskoczył z jadącego samochodu
Nie spodziewając się niczego dziwnego, z typową sennością, jaka
dopada człowieka po posiłku, Messi przechadzał się ulicami Barcelony
razem ze swoim przyjacielem, Pablo Zabaletą.
Przechodził przez ulicę i wtedy, nie rozumiejąc co się dzieje,
zobaczył pewnego chłopaka w akcji, które częściej można zobaczyć w
filmach typu „Szybcy i wściekli" niż w spokojnej europejskiej dzielnicy.
Wspomniany młodzieniec wyskoczył z jadącego samochodu.
Nie obchodziło go to, że kierowca wcale nie zwolnił. Leo się
przeraził. A raczej, jakby powiedział Negro Fontanarrosa (argentyński
pisarz i karykaturzysta - przyp. red.), ze strachu zrobił w gacie.
Chłopak upadł na asfalt, ale odbił się, jakby to była guma. I szedł w
stronę Argentyńczyka, wciąż się w niego wpatrując. Był jakby opętany.
Aż do momentu, kiedy stanął obok Leo.
Włożył rękę do kieszeni, wyciągnął kartkę i poprosił go o autograf.
Wtedy Messi się zrelaksował. Nigdy tak bardzo nie pragnął zobaczyć obok
siebie swojego fana...
Oskarżony o brak patriotyzmu
„Pewnego dnia byliśmy na zgrupowaniu i kiedy wszedłem do sali masaży, niektórzy chłopacy zaczęli śpiewać mi hymn.
Śmiałem się z tego. Ale bolało mnie, że powiedziano tam mnóstwo
bzdur... Że nie czułem koszulki Argentyny. Że nie grałem w
reprezentacji, bo nie płacili mi tak, jak w Barcelonie. Że oszczędzałem
swoje nogi. Że nie chciałem grać...".
„Naprawdę bolało mnie, że przyjeżdżałem do swojego kraju i czepiali
się mnie, kiedy nic nie zrobiłem. Przyjeżdżałem z Barcelony, gdzie
ludzie mnie lubili. A w Argentynie byłem krytykowany. Zawsze mówiłem, że
nie miałem problemu, kiedy kwestionowali moją grę. Ja pierwszy to
robiłem. Ale uderzanie we mnie i mówienie innych rzeczy bolało mnie
najbardziej".
Messi źle to przeszedł. Jeśli reprezentacja byłaby klubem, poprosiłby o transfer.
Źródło: Mundo Deportivo
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz