poniedziałek, 7 października 2013

Alexis Sánchez: Widzę siebie grającego w Barcelonie w wieku 30 lat

Wywiad z Alexisem Sanchezem.
Alexis busca su primer hat trick
Powiedziałeś kiedyś, że przechodząc do Barçy trzeba zacząć praktycznie wszystko od zera, nauczyć się od nowa grać w piłkę. Nie sądzisz, że trochę ci to zajęło?
To możliwe, chociaż czasami, gdy widzę jak grają moi koledzy, wciąż mam wrażenie, że jeszcze muszę się sporo nauczyć. Wciąż przyzwyczajam się do tego pięknego stylu, który praktykuje Barca.

Trzy sezony to sporo czasu i w zeszłym roku sam widziałeś jak publiczność traciła nieco cierpliwość podczas niektórych twoich zagrań. Wszyscy podkreślają twoją odporność psychiczną, ale mimo to, musiało to być dla ciebie trudne.
Nikt nie lubi jak się na niego gwiżdże, ale muszę być silny psychicznie. Ja walczę o to, żeby wnieść coś do tej drużyny. Staram się cieszyć grą i uczynić ludzi szczęśliwymi. Może mi wychodzić lepiej, lub gorzej, ale zawsze staram się robić to najlepiej jak potrafię.

Powiedz mi proszę, gdzie leży problem w twojej grze?
Mam mało swobody i muszę się więcej uwalniać. Tutaj nie mogę robić tego, co robiłem w Udinese więc muszę wnosić inne rzeczy. W Barcelonie kiedy tracę piłkę, wiem, że cały stadion na mnie patrzy. Muszę się przyzwyczaić do gry z klepki, nie wdawać się tyle w pojedynki jeden na jeden i do cofać się w odpowiednich momentach. We Włoszech mecz polegał na bieganiu tam i z powrotem, tutaj jesteś cały czas pod bramką rywala, szukając gola.

Ale widzieliśmy też czasami jak pudłowałeś w bardzo dogodnych sytuacjach.
To dlatego, że wiele razy biegałem jak wariat, do przodu, to tyłu. Czasami nie myślałem, tylko biegałem tu i tam. Wtedy wychodziliśmy z kontrą i od tego biegania, kiedy już chciałem strzelić gola, to nie miałem siły. Muszę znaleźć odpowiedni moment i biegać tyle, ile trzeba. Czasami źle wykańczam akcję, bo tyle biegam, że mam nogi jak z waty.
Już wiemy gdzie leży problem, teraz tylko brakuje, żebyś powiedział mi jakie jest rozwiązanie.
Nauczyłem się, że aby być w dobrej dyspozycji, muszę być szczęśliwy i cieszyć się grą, tak jak to robią koledzy, Neymar, czy Cesc. Barça jest numerem jeden na świecie i nikt nie może czekać. Trzeba być w najwyższej formie od zaraz. A ja mogę dać drużynie jeszcze więcej, wiem to.

Wiesz, że wielu uważa, że to obecność Messiego na boisku odbiera ci swobodę i pewność siebie.
Messi mnie nie zniewala. To ja decyduję kiedy podnoszę głowę i podaję piłkę. Mogę zrobić zwód, uderzyć na bramkę, nieistotne czy wpadnie czy nie. Równie dobrze mogę podać piłkę do Leo, żeby on zrobił jedną z tych swoich, cudownych akcji. Wiem, że on robi różnicę, ale nie zawsze go szukam. To sprawa chwili i to ja o tym decyduję. Muszę kończyć więcej akcji i nie myśleć tyle. Przypominam, że w pierwszym roku strzeliłem 15 goli.
Wracając do tego, co powiedziałeś wcześniej o byciu szczęśliwym. Czy przy tylu wzlotach i upadkach oraz plotkach o transferze do Anglii, można być szczęśliwym?
Jestem szczęśliwy i czuję się dobrze. Dopóki moja rodzina ma się dobrze, ja też mam się dobrze. Piłkarz potrzebuje motywacji. Gdyby zabrakło motywacji, nie byłoby po co żyć. Ja widzę siebie w wieku 30 lat grającego w Barcelonie.
Czemu nie zakończyć tutaj kariery?

Naprawdę?
Chcę zostać w Barcelonie, dobrze się bawić i cieszyć się grą w piłkę, tak jak robią to ludzie tutaj. Muszę bardziej cieszyć się futbolem. Czasami denerwuję się na siebie myśląc, czemu nie skończyłem tego sam? Mogłem się zabrać i uderzyć zamiast podawać. Później, w domu wracam myślami.

Jak się zwalcza takie myśli?
Cóż, najłatwiej strzelając najwięcej goli ile się da i walcząc o bycie w pierwszym składzie w każdym meczu.

Rozmawialiśmy już o Messim, powiedz mi teraz coś o Neymarze. Macie dobre relacje na i poza boiskiem.
Neymar jest świetny. Jest jednym z tych piłkarzy, którzy wnoszą radość i spektakl. Czasami się spotykamy, to bardzo wesoły człowiek.

Myślisz, że Barca ma najlepszy atak na świecie?
Takie stwierdzenie byłoby niesprawiedliwe. Potencjał, który mamy z przodu dają tacy zawodnicy, jak: Xavi, Fabregad, Iniesta, Busquets. Jakość, którą posiadają ci bardziej cofnięci sprawia, że tak dobrze grają ci z przodu.

Porozmawiajmy chwilę o lidze. Sądzisz, że Atlético Madryt utrzyma dotychczasowy rytm? Co z Realem Madryt?
Obydwie drużyny są dwoma wielkimi rywalami Barçy. Liga jest długa i obydwie ekipy mogą znaleźć się na szczycie. Real także, bo pięć punktów to nic. To dwie wielkie drużyny i musimy być czujni , ale najważniejsze jest, żebyśmy wygrywali wszystkie swoje mecze.

Rozmawiamy już dobrych parę minut, a ja nie zapytałem cię jeszcze o „jugadorazo"? ( hiszp. „wielki piłkarz", chodzi o wypowiedź Alexisa, w której określił siebie jako „jugadorazo" przyp. tłum.)
Już się powoli zaczynałem dziwić. Jestem uparty. Nie żałuję tamtej wypowiedzi. Powiedziałem to, kiedy byłem zły na to, co wydarzyło się w meczu. Nie żałuję, że to powiedziałem, ale w jaki sposób zostało to odebrane. Jestem skromny, ale prasa zrówna cię z ziemią, jeśli pozwolisz sobie na moment nieuwagi.

Dlatego tak ciężko przychodzi ci udzielanie wywiadów.
Są momenty kiedy nie chcę rozmawiać, a są takie, kiedy chcę. Jednego dnia wstaję lewą nogą, innego prawą. Myślę, że masz tak samo.

Ale ci, którzy cię znają mówią, że jesteś osobą sympatyczną, która zawsze jest w dobrym humorze.
Na to samo wychodzi. Z prasą zawsze trzeba bardzo ostrożnie, bo tylko szukają jak ukłuć. Zobacz chociażby na to z „jugadorazo", rozbiegło się po całym świecie, do tej pory wielu mi to wypomina.

Łatwiej nawiązujesz relacje ze swoimi zwierzakami?
Niedługo będę miał w domu ZOO. Parę miesięcy spacerowałem z moją mamą i kiedy już dochodziliśmy do domu, zobaczyłem królika na ulicy. To okolica, po której pałętają się dziki w poszukiwaniu kolacji. Wraz z moim bratem postanowiliśmy wyjść z domu i go poszukać. Spędziliśmy na tym pół godziny, ale przynajmniej mieliśmy mały trening. Ostatecznie rozłożyliśmy przed nim ręcznik i tak zamieszkał z nami Alfonso. Kilka dni temu musiałem wcześniej wrócić z treningu, bo zapomniałem nakarmić królika.

Zanim skończymy, powiedz mi proszę coś Chile i swojej roli na nadchodzącym Mundialu w Brazylii.

Chile w całej swojej historii nie miało wielu okazji grać na Mundialu. Teraz ludzie zaczynają mieć oczekiwania i to jest coś dobrego. Podoba mi się. Mamy dobrą drużynę i podążamy w dobrym kierunku.

Zamierzacie sprawić niespodziankę w Brazylii?
Jesteśmy wszyscy bardzo młodzi i w niektórych meczach za bardzo się rozprężamy. Brakuje nam trochę doświadczenia, drużyna musi dojrzeć. Matematycznie jeszcze się nie zakwalifikowaliśmy, ale już nam mało brakuje.
Źródło: Sport.es

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz