Alexis Sánchez udzielił obszernego wywiadu dla dziennika Mundo Deportivo. Przyznał w nim między innymi, że gra w Barcelonie nie zawsze sprawiała mu radość, że do tej pory fani Azulgrany nie widzieli autentycznego Alexisa. Dopiero teraz kiedy dojrzał do futbolu Barcy jest gotowy, aby pokazać na co go stać.
Superpuchar w kieszeni, pozycja lidera w lidze, pozycja
lidera w grupie Ligi Mistrzów...Nie można sobie wymarzyć lepszego
początku, prawda?
Myślę, że Barça zawsze musi wygrywać mecze i grać w atrakcyjny sposób. Jesteśmy wielkim klubem i jest to nasza odpowiedzialność.
Przeciwko Realowi i Celticowi znowu zanotowaliście wyjątkowe
statystki, jeśli chodzi o posiadanie piłki. Co myślałeś, kiedyś
słyszałeś debatę, że Barça straciła swój styl?
Kiedy przyszedł nowy trener to powiedział, że jego intencją jest
odzyskanie najlepszych rzecz z przeszłości i wprowadzenie paru nowych,
jak kontratak czy nabranie szybkości Tak zagraliśmy przeciwko Valencii,
gdzie szybko odzyskiwaliśmy piłkę i strzeliliśmy przy dwóch okazjach.
Dobrze nam idzie w lidze i w Lidze Mistrzów. Myślę, że krok po kroku
odzyskujemy iskrę z przeszłości i kontynuujemy wprowadzanie nowych
detali.
Czy tobie w szczególności odpowiada bardziej bezpośredni styl Barçy?
Dla napastnika to lepiej. W zeszłym roku czasami wymienialiśmy bardzo
dużo podań, czasami za dużo, a napastnicy mieli przed sobą dwóch,
trzech obrońców do przejścia. Teraz w przeciwieństwie do tego przy
wyprowadzaniu szybkiego kontrataku zawsze jest jeden na jeden. Mamy
możliwość większej obecności w polu karnym.
Rozumiem, że w takiej sytuacji czujesz się wygodniej.
Dla napastnika zawsze tak jest wygodniej, ale jesteśmy zależni od zawodników za nami. To od nich zależy jak zagramy.
Czy w pewnym sensie czujesz się swobodniej?
Wiarę daje ci trener. Kiedy mówi, że masz strzelać i wyjść do przodu,
to wtedy czuję się sobą. Lubię stawać twarzą w twarz z przeciwnikiem i
grać zawsze jeden na jeden. Mówiłem już przy paru okazjach, że w Barçie
musiałem od nowa nauczyć się gry w piłkę. Tutaj kiedy tracę piłkę to od
razu to widać, widzi cię cały stadion. Drużyna nie jest przyzwyczajona,
aby tracić piłkę. Kiedy grałem we Włoszech i straciłem jeden czy dwa
razy piłkę, to nic się nie działo. Tutaj sytuacja zawsze musi się
skończyć strzałem na bramkę, ale przyzwyczajam się do tego mecz po
meczu.
Czy źle przechodziłeś ten proces nauki?
Decyzję zawsze podejmuje zawodnik przed zainicjowaniem zagrania.
Czasami źle wybieram i nie wykańczam sytuacji. Muszę starać się kończyć
więcej akcji i wiedzieć jakie zagranie jest prawidłowe.
Czy słyszałeś kiedyś na Camp Nou pomrukiwanie publiczności ze względu na swoją słabszą grę?
Nie słyszałem, naprawdę. Czasami słyszałem, że ludzie mnie wołają:
Alexis, Alexis i to jest miłe. Ludzie muszą wiedzieć, że jestem tutaj,
aby pomóc drużynie, abyśmy wygrywali trzy, cztery do zera, aby sprawić
im radość. Staram się grać najlepiej jak potrafię.
Bardzo się przejmujesz jeśli mecz nie pójdzie po twojej myśli? Źle to przyjmujesz?
Źle nie, ale to prawda, że dużo potem o tym myślę, o tym czego nie
udało mi się zrobić na boisku: dlaczego nie stawiłem czoła jakiejś
sytuacji, dlaczego nie strzeliłem...Wiem, jaki mam potencjał jako
zawodnik. Wiem, że mogę wygrywać pojedynki jeden na jeden i minąć
jednego, dwóch zawodników. Muszę nauczyć się gry Barçy i połączyć to z
tym co robiłem we Włoszech. Gra Barçy jest jedną z najlepszych i trzeba
się tego nauczyć.
Czy wszystko nie sprowadza się do tego, że we Włoszech byłeś gwiazdą drużyny, a tutaj jesteś jednym z wielu wśród gwiazd?
Nie wiem czy byłem gwiazdą, ale wiem, że miałem więcej swobody w
grze, nie skupiano się na tym, że straciłem piłkę, kontynuowałem grę i
walczyłem. Tutaj wszystko jest bardziej widoczne. Jeśli stracę trzy
piłki to natychmiast to widać. Tutaj nie mogę zawsze oddać strzału i
stracić trzy razy piłki. Tutaj muszę wiedzieć kiedy mogę to zrobić, a
kiedy nie i podać wtedy do kolegi.
Mówiło się dużo tym, że twoja gra jest trochę uwarunkowana tym, że zawsze podajesz Messiemu. To prawda?
To zależy od pozycji każdego z nas. Jeśli on jest tak samo jak ja na
odpowiedniej pozycji to czasami mogę zadecydować, że strzelam ja. Jeśli
jednak źle zdecyduję i mu nie podam, to wtedy odpowiedzialność spada na
mnie. Wiem, że jeśli mu podam to on spróbuje strzelić, minie jednego,
dwóch zawodników i zagranie skończy się golem, ponieważ jest najlepszy
na świecie. Wybór zagrania zależy ode mnie.
W jakiej fazie nauki gry Barçy się znajdujesz?
Jestem w fazie nauki...jestem już dojrzały, gotowy, aby mój potencjał się ujawnił.
Pod koniec zeszłego sezonu zaskoczyłeś wszystkich, kiedy na
konferencji prasowej ogłosiłeś, że zostajesz. Czy dla ciebie to również
była niespodzianka?
Tito powiedział mi to na parę meczów przed zakończeniem sezonu.
Powiedział mi, że zostaję i to mnie uspokoiło. Od tamtej chwili czułem
się swobodniej, grałem lepiej i zdobywałem gole. Wiara trenera jest dla
mnie kluczowa.
Bądź szczery. Ile razy żałowałeś swojej wypowiedzi, że jesteś jugadorazo, wielkim zawodnikiem, jednym z najlepszych na świecie?
Żałować nie żałowałem, ponieważ jestem osobą, która bierze za siebie
odpowiedzialność. Jednak powiedziałem to w formie, w jakiej nie
powinienem. To był moment przepełniony emocjami. Byłem bardzo zły z
powodu tego co mówiono, że nie chciałem zagrać w meczu przeciwko
Urugwajowi. Tamtego dnia wstałem lewą nogą, co może się zdarzyć każdemu.
Problem w tym, że ja jestem osobą publiczną. Brzydko to zabrzmiało dla
ludzi i dla mnie też, ponieważ jestem skromnym człowiekiem.
Teraz kiedy z wiarą trenera czujesz się bardziej swobodnie, jaki masz cel na trzeci sezon?
Muszę nabrać więcej swobodyw grze, kończyć zagrania, strzelać więcej
goli, mieć więcej asyst, umocnić swoją pozycję w wyjściowym składzie.
Chcę czerpać radość z gry, ponieważ czasami schodziłem z boiska
rozgniewany. Zawsze grałem z radością i chcę to robić też tutaj.
Czy do tej pory nie czerpałeś przyjemności z gry w Barçie?
Były mecze, że tak i że nie. To zależy ode mnie. Czasami mam ochotę
stawić czoła, a czasami czuję trochę, że muszę. Jednak z zawodnikami
jakich ma drużyna: Cesc, Xavi, Iniesta, Xavi, Messi, Neymar, Pedro,
Tello...to zawodnicy z którymi gra to przyjemność. Są najlepsi na
świecie.
Z Barça wygrałeś wszystko oprócz Ligi Mistrzów. Czy jeśli chodzi o tytuły to jest to twój wielki cel?
Tak. Koledzy mówią mi, że to tak jak wygrać Mistrzostwo Świata, coś
pięknego. W tym roku będzie bardzo trudno, ale zrobimy wszystko, aby ją
wygrać.
To co w zeszłym roku zaszło w meczu przeciwko Bayernowi, jak to sklasyfikować?
To było coś co bardzo nas bolało. Nikt nigdy nas tak nie ograł. We
wszystkim nas przewyższali i byli lepsi. W tym roku jesteśmy bardziej
dojrzali, aby wiedzieć jak zareagować w takich okolicznościach przeciwko
bardziej fizycznym drużynom, które zawsze grają jeden na
jeden...poprawiamy posiadanie piłki i szybkie kontrataki.
Powiedz mi o Gerardo Martino. Jaki jest w szatni w porównaniu do Pepa i Tito?
Zawsze powtarza to samo, że robimy to samo co robiliśmy do tej pory,
ale wprowadzamy nowe rzeczy jak na przykład szybkie kontrataki. Zawsze
mówi, że to zawodnik na boisku decyduje o podaniu, czy będzie to szybkie
czy wolne zagranie. Chce wygrać wszystko i ma mnóstwo energii, aby
motywować zawodników.
Co sądzisz o Neymarze?
To dobry zawodnik. Musi się dużo nauczyć, ponieważ ma zaledwie
dwadzieścia jeden lat. Bardzo dobrze adaptuje się w drużynie i będzie
dla nas ważnym zawodnikiem.
A jaki jest w szatni?
To Brazylijczyk z krwi i kości. Jest wesoły, nigdy się nie gniewa, to
ciepły człowiek. Dobrze się wpasuje do drużyny, ponieważ jest radosny,
gra w pokazowym stylu. Życzę mu jak najlepiej, aby grał coraz lepiej z
meczu na mecz.
Czy wciąż nazywają cię cachai?
Tak, to już do mnie przylgnęło na zawsze. Teraz nawet trener nazywa mnie cachai.
Wciąż kontynuujesz opowiadanie żartów?
Nie, nigdy ich nie opowiadałem. Cachai to powiedzieć po prostu: rozumiesz mnie? Na początku zawsze tak mówiłem, bo nie byłem pewnie czy jestem rozumiany.
Leo mówił, że był jedynym, który cię rozumiał.
Prawda jest taka, że Leo mnie kompletnie nie rozumiał. Jedynym, który był w stanie mnie zrozumieć był Pinto (śmieje się).
Pinto robił dla wszystkich za tłumacza?
Tak, chociaż teraz nie jestem pewien czy mnie rozumiał (znowu się śmieje).
Wracając do futbolu. Czy Atlético będzie rywalem, którego będzie trzeba pokonać w lidze?
Myślę, że Atlético i Madryt to będą skomplikowane mecze. To dwa
wielkie kluby i mogą z nami walczyć o tytuł. Nie możemy im dać przewagi i
musimy starać się wygrać każdy mecz.
W River trenowałeś pod okiem Simeone. Czy myślisz, że z jego motywacją zawodnicy mogą wierzyć w wygraną ligi?
Myślę, że tak. To szkoleniowiec, który dużo motywuje. Bardzo lubi
zaciętą walkę. Mogą mieć wspaniały sezon, dlatego musimy się sprężyć i
dać z siebie wszystko.
A co z Madrytem? Odszedł Mourinho i przyszedł Ancelotti i wydaje się, że wszystko jest po staremu...
Myślę, że mają wielkich zawodników. Nie wiem dokładnie co się tam
dzieje, bo mnie tam nie ma. Mogę wypowiadać się tylko o swojej drużynie.
A tak z ciekawości, to co myślisz o tym, że Madryt zapłacił sto milionów za Bale'a?
To ich pieniądze, wiedzą co robią. Ja koncentruję się na tym co jest u nas i staram się dobrze wykonywać swoją pracę.
Źródło: Mundo Deportivo
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz