Gerard Piqué udzielił wywiadu włoskiemu dziennikowi sportowemu La Gazzetta dello Sport.
La Gazzetta: Znów zagracie z Milanem w Lidze Mistrzów. To już trzeci raz w ciągu ostatnich pięciu lat.
Piqué: Znamy się dobrze. W ostatnich latach dokonali mniej
transferów, ponieważ przeżywają kryzys ekonomiczny, ale pozostają
groźnym rywalem.
Powrót Kaki im pomoże?
Milan potrzebuje takich zawodników, podczas gdy ofensywa Realu jest zapełniona. Myślę, że w Mediolanie odzyska dawny blask.
A co z Balotellim?
To gracz wyjątkowy na wszystkie sposoby. Ma wiele zalet. On musi być gwiazdą, być w centrum uwagi. Życzę mu powodzenia.
Jak oceniasz nowy Real Madryt?
Sposób gry pod wodzą Ancelottiego nie zmienił się w znaczący sposób.
Di María, Cristiano Benzema i teraz Bale szybko odzyskują piłkę i
błyskawicznie przedostają się pod bramkę rywala. Jeśli cię dopadną, może
się to skończyć źle.
Jak poradzi sobie Pep w Bayernie?
Potrzebuje czasu. Ostatni rok był dla nich najlepszy, teraz też są w stanie wygrać wszystko.
A co sądzisz o powrocie Mourinho do Chelsea?
W meczu o Superpuchar mieli świetne okazje, grali w dziesiątkę, ale
mogli wygrać. To był Mourinho w jego stylu, w tym roku będzie miał swoją
szansę na sukcesy. Być może nie jest najbardziej przyjaznym trenerem na
świecie, ale każdy ma swój styl.
Jakie szanse dajesz Juventusowi w europejskich pucharach?
Będą walczyć, są w trudnej grupie. W zeszłym roku zatrzymał ich
Bayern. Mają bardzo różnorodny skład, jest Pirlo, Buffon, dobrzy
piłkarze w obronie oraz Tevez i Llorente.
Kto będzie niespodzianką?
Napoli. Benitez jest bardzo konkurencyjny, ściągnął trzech piłkarzy z
Realu. On wie, co znaczy gra w Lidze Mistrzów. W Serie A Napoli zdobywa
dużo goli.
W poprzednim sezonie Barcelona zdobyła 100 punktów w lidze, ale przegrała 0:7 z Bayernem. W jakim miejscu jest teraz twój klub?
Patrząc na historię, Barcelona zawsze grała dobrze, ale nie wygrywała
wielu tytułów. Pierwszy Puchar Ligi Mistrzów zdobyła w 1992 roku, drugi
14 lat później. W ostatnich latach nastąpiła duża zmiana i ludzie
przyzwyczaili się do tego, że Barça wygrywa wszystko.
La Liga jest zawsze skomplikowana. Jesteśmy jedynym zespołem na
świecie, który bez trenera zdobywa 100 punktów i ma aż 15 oczek przewagi
nad Madrytem. Xavi później powiedział, że zespół nie pracował nad
taktyką tak dużo jak robiłby to z Vilanovą. Ja widzę to inaczej, bo
osiągnęliśmy rekordowy rezultat. Bayern? Nie ma co ukrywać, nie mieliśmy
szans.
Dla mnie Barcelona to maszyna do gry w piłkę, która w zeszłym roku
pokryła się warstwą kurzu. Martino skutecznie ją poleruje. To szczególne
okoliczności, mając na uwadze Abidala i Tito. To wszystko wpłynęło na
nas, nie fizycznie, ale psychicznie. Każdego dnia myśleliśmy o tym, czy
Tito wróci. Smutek, niepewność, nie mogliśmy skupić się w pełni na
treningach. Ludzie chcą, byśmy grali na sto procent w każdym meczu,
ponieważ płacą za oglądanie nas. Rozumiem ich, ale oni muszą też pojąć,
że jesteśmy ludźmi, a nie robotami.
Czy Messi i Neymar będą potrzebowali dwóch piłek?
Nie sądzę. Neymar dostosuje się do drużyny. Leo jest najlepszy na
świecie, ma na swoich barkach wielki ciężar i dużo nam daje, ale
przyjście Neymara da nam więcej wariantów.
Messi opisywany jest przez niektórych jako dyktator w szatni i na boisku.
(Śmiech) Leo zawsze występował raczej jako rozjemca. Był blisko
wszystkich piłkarzy, nigdy nie widziałem, by zaatakował kogoś na boisku
lub poza nim.
Zinedine Zidane powiedział w kontekście Bale’a, że nikt nie jest wart takich pieniędzy.
Rozumiem tych, którzy tak myślą, zwłaszcza w czasie kryzysu. Tacy
piłkarze generują miliony, więc ludzie są skłonni tyle płacić. 100
milionów to imponująca kwota, ale wiemy, że Real ma potencjał finansowy.
My mamy za to Valdésa, Puyola, Xaviego, Iniestę, Busquetsa, Pedro,
Messiego… Koszty na poziomie zerowym. To klucz do tego, że możemy
konkurować z Realem i wygrywać z nim.
Tak, ale Barcelona też przecież wydaje…
Zgadza się. Czytałem jednak, że od 2002 roku Real wydał prawie 1,2
mld euro. My też wydajemy, ale nie mamy Bankii (hiszpański bank, który w
dużej mierze należy do państwa – przyp. Makaj). Nie chcę narzekać. Real
chce wygrywać, reprezentuje stolicę kraju, jest najbardziej popularnym
klubem w Hiszpanii.
Jasne, kupiliśmy Ibrę, Villę czy Neymara. Ale kupujemy jednego,
maksymalnie dwóch graczy w roku. Nie jest tak, że nie wygrywamy niczego i
kupujemy Bale’a, Illarramendiego czy Isco. Barça nie jest w stanie tego
zrobić ze względów finansowych.
Przykład Casillasa pokazuje jednak coś innego.
Ancelotti miałby spokój, gdyby postawił go w bramce, ale pokazał
charakter. Gdy na ławce był Mourinho, wielu myślało, że to kwestia
osobista. Ancelotti pokazuje, że być może chodziło o coś innego.
I na koniec pytanie o waszego synka. Publikujecie z Shakirą wiele zdjęć Milana na portalach społecznościowych. Dlaczego?
Staramy się znaleźć równowagę. Wrzucamy tyle zdjęć, aby uniknąć
paparazzich śledzących nas przez cały dzień. Co ważne, ta metoda pomaga.
Źródło: La Gazzetta dello Sport
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz