piątek, 20 września 2013

Piqué: Barca to maszyna do gry w piłkę

Gerard Piqué udzielił wywiadu włoskiemu dziennikowi sportowemu La Gazzetta dello Sport.
Piqué: Barça to maszyna do gry w piłkę
La Gazzetta: Znów zagracie z Milanem w Lidze Mistrzów. To już trzeci raz w ciągu ostatnich pięciu lat.
Piqué: Znamy się dobrze. W ostatnich latach dokonali mniej transferów, ponieważ przeżywają kryzys ekonomiczny, ale pozostają groźnym rywalem.

Powrót Kaki im pomoże?
Milan potrzebuje takich zawodników, podczas gdy ofensywa Realu jest zapełniona. Myślę, że w Mediolanie odzyska dawny blask.

A co z Balotellim?
To gracz wyjątkowy na wszystkie sposoby. Ma wiele zalet. On musi być gwiazdą, być w centrum uwagi. Życzę mu powodzenia.

Jak oceniasz nowy Real Madryt?
Sposób gry pod wodzą Ancelottiego nie zmienił się w znaczący sposób. Di María, Cristiano Benzema i teraz Bale szybko odzyskują piłkę i błyskawicznie przedostają się pod bramkę rywala. Jeśli cię dopadną, może się to skończyć źle.

Jak poradzi sobie Pep w Bayernie?
Potrzebuje czasu. Ostatni rok był dla nich najlepszy, teraz też są w stanie wygrać wszystko.

A co sądzisz o powrocie Mourinho do Chelsea?
W meczu o Superpuchar mieli świetne okazje, grali w dziesiątkę, ale mogli wygrać. To był Mourinho w jego stylu, w tym roku będzie miał swoją szansę na sukcesy. Być może nie jest najbardziej przyjaznym trenerem na świecie, ale każdy ma swój styl.

Jakie szanse dajesz Juventusowi w europejskich pucharach?
Będą walczyć, są w trudnej grupie. W zeszłym roku zatrzymał ich Bayern. Mają bardzo różnorodny skład, jest Pirlo, Buffon, dobrzy piłkarze w obronie oraz Tevez i Llorente.

Kto będzie niespodzianką?
Napoli. Benitez jest bardzo konkurencyjny, ściągnął trzech piłkarzy z Realu. On wie, co znaczy gra w Lidze Mistrzów. W Serie A Napoli zdobywa dużo goli.

W poprzednim sezonie Barcelona zdobyła 100 punktów w lidze, ale przegrała 0:7 z Bayernem. W jakim miejscu jest teraz twój klub?
Patrząc na historię, Barcelona zawsze grała dobrze, ale nie wygrywała wielu tytułów. Pierwszy Puchar Ligi Mistrzów zdobyła w 1992 roku, drugi 14 lat później. W ostatnich latach nastąpiła duża zmiana i ludzie przyzwyczaili się do tego, że Barça wygrywa wszystko.
La Liga jest zawsze skomplikowana. Jesteśmy jedynym zespołem na świecie, który bez trenera zdobywa 100 punktów i ma aż 15 oczek przewagi nad Madrytem. Xavi później powiedział, że zespół nie pracował nad taktyką tak dużo jak robiłby to z Vilanovą. Ja widzę to inaczej, bo osiągnęliśmy rekordowy rezultat. Bayern? Nie ma co ukrywać, nie mieliśmy szans.
Dla mnie Barcelona to maszyna do gry w piłkę, która w zeszłym roku pokryła się warstwą kurzu. Martino skutecznie ją poleruje. To szczególne okoliczności, mając na uwadze Abidala i Tito. To wszystko wpłynęło na nas, nie fizycznie, ale psychicznie. Każdego dnia myśleliśmy o tym, czy Tito wróci. Smutek, niepewność, nie mogliśmy skupić się w pełni na treningach. Ludzie chcą, byśmy grali na sto procent w każdym meczu, ponieważ płacą za oglądanie nas. Rozumiem ich, ale oni muszą też pojąć, że jesteśmy ludźmi, a nie robotami.

Czy Messi i Neymar będą potrzebowali dwóch piłek?
Nie sądzę. Neymar dostosuje się do drużyny. Leo jest najlepszy na świecie, ma na swoich barkach wielki ciężar i dużo nam daje, ale przyjście Neymara da nam więcej wariantów.

Messi opisywany jest przez niektórych jako dyktator w szatni i na boisku.
(Śmiech) Leo zawsze występował raczej jako rozjemca. Był blisko wszystkich piłkarzy, nigdy nie widziałem, by zaatakował kogoś na boisku lub poza nim.

Zinedine Zidane powiedział w kontekście Bale’a, że nikt nie jest wart takich pieniędzy.
Rozumiem tych, którzy tak myślą, zwłaszcza w czasie kryzysu. Tacy piłkarze generują miliony, więc ludzie są skłonni tyle płacić. 100 milionów to imponująca kwota, ale wiemy, że Real ma potencjał finansowy. My mamy za to Valdésa, Puyola, Xaviego, Iniestę, Busquetsa, Pedro, Messiego… Koszty na poziomie zerowym. To klucz do tego, że możemy konkurować z Realem i wygrywać z nim.

Tak, ale Barcelona też przecież wydaje…
Zgadza się. Czytałem jednak, że od 2002 roku Real wydał prawie 1,2 mld euro. My też wydajemy, ale nie mamy Bankii (hiszpański bank, który w dużej mierze należy do państwa – przyp. Makaj). Nie chcę narzekać. Real chce wygrywać, reprezentuje stolicę kraju, jest najbardziej popularnym klubem w Hiszpanii.
Jasne, kupiliśmy Ibrę, Villę czy Neymara. Ale kupujemy jednego, maksymalnie dwóch graczy w roku. Nie jest tak, że nie wygrywamy niczego i kupujemy Bale’a, Illarramendiego czy Isco. Barça nie jest w stanie tego zrobić ze względów finansowych.

Przykład Casillasa pokazuje jednak coś innego.
Ancelotti miałby spokój, gdyby postawił go w bramce, ale pokazał charakter. Gdy na ławce był Mourinho, wielu myślało, że to kwestia osobista. Ancelotti pokazuje, że być może chodziło o coś innego.

I na koniec pytanie o waszego synka. Publikujecie z Shakirą wiele zdjęć Milana na portalach społecznościowych. Dlaczego?
Staramy się znaleźć równowagę. Wrzucamy tyle zdjęć, aby uniknąć paparazzich śledzących nas przez cały dzień. Co ważne, ta metoda pomaga.
Źródło: La Gazzetta dello Sport

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz