Xavi Hernández udzielił wywiadu dziennikowi Sport, w którym mówił w głównej mierze o Barcelonie.

Sport: Jak się odniesiesz do tego końca cyklu, o którym tyle się mówi w stolicy?Xavi Hernández:
Zaczynam się śmiać za każdym razem, gdy o tym słyszę. Już od wielu lat
tego słucham i wygląda na to, że wciąż, dla niektórych niestety, nie
nadchodzi. Ciągle się bardzo spóźnia. To jest tak, jakbym ci mówił
każdego roku, że umrzesz, ostatecznie za czterdzieści czy pięćdziesiąt
lat, jeśli Bóg zechce, tak się stanie i wtedy będę mógł wypiąć pierś,
mówiąc „widzisz, miałem rację!". To, co jest jasne to, że wszyscy,
którzy mówią o tym końcu cyklu to ludzie, którzy nie lubią Barcelony.
Dlatego nawet nie przykuwamy do tego uwagi, ani tego nie słuchamy. My
robimy wciąż swoje, ciesząc się cyklem.
A to, co powiedział Cruyff o dwóch kogutach w kurniku odnośnie możliwej walki ego między Neymarem i Messim?
Rozumiem Johana, kiedy mówi o tych kogutach, ale niech będzie spokojny, to się tutaj nie wydarzy. Temat kogutów i ego w tej szatni jest pod kontrolą.
Rozumiem Johana, kiedy mówi o tych kogutach, ale niech będzie spokojny, to się tutaj nie wydarzy. Temat kogutów i ego w tej szatni jest pod kontrolą.
Teraz jest hegemonia Bayernu Monachium, prawda?
Nie zgadzam się. Rozmawiamy tylko o roku. W takim razie Chelsea była najlepsza rok temu, kiedy wygrała z Bayernem?
Nie zgadzam się. Rozmawiamy tylko o roku. W takim razie Chelsea była najlepsza rok temu, kiedy wygrała z Bayernem?
Człowieku, nie porównuj! 7:0!
Jeśli spojrzymy jedynie na wynik, to będzie zbyt powierzchowne. Trzeba obejrzeć znowu mecze, przejrzeć je, ja to zrobiłem. Bayern zmienił się w meczu z nami, nie grali tak wesoło, jak zwykle to robią, wykorzystali bardzo dobrze szybkość swoich dwóch skrzydeł, bardzo dobrze stosowali pressing, szczelnie się bronili. Mieli lepszy rytm od nas i byli silniejsi. Ale piłka była nasza, nie mogli nas zdominować. To jasne, że oni zagrali dużo lepiej, ale jest wiele powodów, które tłumaczą dlaczego ani my, ani Real nie dotarliśmy do finału.
Jeśli spojrzymy jedynie na wynik, to będzie zbyt powierzchowne. Trzeba obejrzeć znowu mecze, przejrzeć je, ja to zrobiłem. Bayern zmienił się w meczu z nami, nie grali tak wesoło, jak zwykle to robią, wykorzystali bardzo dobrze szybkość swoich dwóch skrzydeł, bardzo dobrze stosowali pressing, szczelnie się bronili. Mieli lepszy rytm od nas i byli silniejsi. Ale piłka była nasza, nie mogli nas zdominować. To jasne, że oni zagrali dużo lepiej, ale jest wiele powodów, które tłumaczą dlaczego ani my, ani Real nie dotarliśmy do finału.
Dlaczego?
Wojna między Barçą a Realem w ciągu sezonu bardzo nas wykańcza. W Niemczech tak nie jest, nie ma tej intensywności pojedynków, tej historycznej rywalizacji. Od dwóch lat oboje odpadamy w półfinale Ligi Mistrzów. To nie jest normalne. W tym roku wyczerpały nas półfinały Pucharu Króla. Były bardzo ciężkie. Jeśli tak dalej będzie, to nieuniknione, że gorzej będziemy wyglądać w kwietniu lub w maju.
Wojna między Barçą a Realem w ciągu sezonu bardzo nas wykańcza. W Niemczech tak nie jest, nie ma tej intensywności pojedynków, tej historycznej rywalizacji. Od dwóch lat oboje odpadamy w półfinale Ligi Mistrzów. To nie jest normalne. W tym roku wyczerpały nas półfinały Pucharu Króla. Były bardzo ciężkie. Jeśli tak dalej będzie, to nieuniknione, że gorzej będziemy wyglądać w kwietniu lub w maju.
Jakie jest rozwiązanie?
Zrezygnować z dwumeczów w Pucharze Króla. Jeśli hiszpańska federacja chce oglądać nasze zespoły w finałach Ligi Mistrzów częściej, trzeba dołożyć swoje ziarenko piasku. To by pomogło mniej się zużywać, ponieważ oszczędzilibyśmy cztery lub pięć meczów, a poza tym byłoby to korzystniejsze dla widowiska,gdyż lepsza drużyna grałaby o wszystko na wyjeździe.
Zrezygnować z dwumeczów w Pucharze Króla. Jeśli hiszpańska federacja chce oglądać nasze zespoły w finałach Ligi Mistrzów częściej, trzeba dołożyć swoje ziarenko piasku. To by pomogło mniej się zużywać, ponieważ oszczędzilibyśmy cztery lub pięć meczów, a poza tym byłoby to korzystniejsze dla widowiska,gdyż lepsza drużyna grałaby o wszystko na wyjeździe.
Ciebie często krytykowano za twój sposób postrzegania
futbolu, przykładanie większej wagi do sposobu gry niż do wyniku.
Dlatego chcę cię zapytać, w finale wolisz zagrać dobrze czy wygrać?
To pytanie to świństwo.
To pytanie to świństwo.
??
Nie miałoby dla mnie znaczenia przegranie w finale Pucharu Króla, jeśli wcześniej wygralibyśmy La Liga i jeśli poza tym zrobilibyśmy to tak, jak Athletic dwa sezony temu przeciwko nam. Na zawsze zapamiętam Athletic Bielsy, jego styl, ofensywną filozofię, ale mogę cię zapewnić, że z Chelsea, która dwa lata temu wygrała Ligę Mistrzów, nie pamiętam niczego. Mnie się nie podoba taka piłka przebiegła, pełna kalkulacji. Nie sprawia mi ona przyjemności, nienawidzę tego.
Nie miałoby dla mnie znaczenia przegranie w finale Pucharu Króla, jeśli wcześniej wygralibyśmy La Liga i jeśli poza tym zrobilibyśmy to tak, jak Athletic dwa sezony temu przeciwko nam. Na zawsze zapamiętam Athletic Bielsy, jego styl, ofensywną filozofię, ale mogę cię zapewnić, że z Chelsea, która dwa lata temu wygrała Ligę Mistrzów, nie pamiętam niczego. Mnie się nie podoba taka piłka przebiegła, pełna kalkulacji. Nie sprawia mi ona przyjemności, nienawidzę tego.
Ale w tym roku w bezpośrednich pojedynkach z wielkimi klubami
- Realem Madryt, Milanem, PSG i Bayernem Monachium - niejednokrotnie
zdecydowanie przegrywaliście...
Takie mówienie świadczy o orientacji na wyniki. Na przykład, w pierwszym meczu Pucharu Króla z Realem na Bernabéu bardzo przeważaliśmy, w Superpucharze na Bernabéu graliśmy drugą połowę w dziesiątkę i prawie wygraliśmy, wtedy w pierwszym meczu z łatwością wygraliśmy 4:1. Zdominowaliśmy wszystkie mecze, nikt nie wtrącił się nam w posiadanie piłki. To jasne, że wynik jest ważny, ale jeśli grasz dobrze, w 99% przypadków wygrasz. Były też mecze, kiedy nie zagraliśmy dobrze, a wygraliśmy.
Takie mówienie świadczy o orientacji na wyniki. Na przykład, w pierwszym meczu Pucharu Króla z Realem na Bernabéu bardzo przeważaliśmy, w Superpucharze na Bernabéu graliśmy drugą połowę w dziesiątkę i prawie wygraliśmy, wtedy w pierwszym meczu z łatwością wygraliśmy 4:1. Zdominowaliśmy wszystkie mecze, nikt nie wtrącił się nam w posiadanie piłki. To jasne, że wynik jest ważny, ale jeśli grasz dobrze, w 99% przypadków wygrasz. Były też mecze, kiedy nie zagraliśmy dobrze, a wygraliśmy.
Na przykład?
Mecz ligowy z Granadą na Camp Nou, kiedy strzeliłem bramkę prawie w ostatniej minucie. Zdobyliśmy trzy punkty, ale nie byliśmy usatysfakcjonowani. Musiałbyś zobaczyć nasze twarze w szatni, ludzie byli podrażnieni, wyglądało, jakbyśmy przegrali. Ostatecznie udało nam się zwyciężyć, ale złość z powodu złej gry zabierasz ze sobą do domu.
Mecz ligowy z Granadą na Camp Nou, kiedy strzeliłem bramkę prawie w ostatniej minucie. Zdobyliśmy trzy punkty, ale nie byliśmy usatysfakcjonowani. Musiałbyś zobaczyć nasze twarze w szatni, ludzie byli podrażnieni, wyglądało, jakbyśmy przegrali. Ostatecznie udało nam się zwyciężyć, ale złość z powodu złej gry zabierasz ze sobą do domu.
Słuchaj, milion euro za zdobycie 100 punktów to całkiem nieźle, nie?
Ale to nieprawda.
Ale to nieprawda.
Słucham?
Tak jak mówię. To nieprawda. Tak samo jak to, że Víctor Valdés był w Monaco i wiele innych.
Tak jak mówię. To nieprawda. Tak samo jak to, że Víctor Valdés był w Monaco i wiele innych.
A właśnie, masz już 33 lata i na pewno nadszedł już czas, aby się oszczędzać, prawda?
Już od trzech czy czterech lat słyszę o oszczędzaniu się. To jasne, że takie jest prawo życia, mam 33 lata i gram od 15 sezonów w pierwszej drużynie, gdzie dużo się wymaga. Ale ja się czuję dobrze i chcę wciąż być utrapieniem przez kolejne lata.
Już od trzech czy czterech lat słyszę o oszczędzaniu się. To jasne, że takie jest prawo życia, mam 33 lata i gram od 15 sezonów w pierwszej drużynie, gdzie dużo się wymaga. Ale ja się czuję dobrze i chcę wciąż być utrapieniem przez kolejne lata.
Źródło: Sport
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz