niedziela, 21 kwietnia 2013

Wywiad z Adriano

Adriano Correia udzielił wywiadu dziennikowi Mundo Deportivo, w którym mówił m.in. o swoich kontuzjach, grze na pozycji środkowego obrońcy, mistrzostwie Hiszpanii, a także zbliżającym się spotkaniu z Bayernem Monachium. 
Adriano: Każdy chciałby mieć taki sezon
 MD: Adriano przedłuży kontrakt z Barçą?
Adriano: Pracujemy nad tym. Chciałbym zostać. Na dzień dzisiejszy negocjacje są wstrzymane. Barcelona złożyła swoje propozycje, my swoje i nic nie jest jeszcze zamknięte. Jestem szczęśliwy w Barcelonie, ze względu na wygrane tytuły, na sezon, na kibiców, miasto, ludzi... prawda jest taka, że chcę tutaj zostać.

Jesteś gotowy na ustępstwa?
 Jasne, bez wątpienia. Jeśli będzie propozycja, do której będziemy mogli się zbliżyć, to to zrobimy.

Czego brakuje kadrze Barçy?
Nie mogę się na ten temat wypowiadać, to sprawa trenerów i dyrekcji. Ja jestem zadowolony z tego zespołu, który jest.

Jesteś prawie że kolejnym stoperem w drużynie. Jak to oceniasz?
Kiedy przyszedł mister i zapytał, czy mógłbym zagrać na tej pozycji w meczu z Realem, na początku byłem zszokowany. Ale po pięciu minutach meczu odeszły dziwne uczucia i teraz jest to już dla mnie normalna pozycja, jak boczny obrońca, czy skrzydłowy.

Co ci sprawia najwięcej trudności?
Trzymanie linii (spalonego) i krycie. Chociaż to jest bardzo podobne do tego, co robiłem jako boczny obrońca, to trzeba być trochę bardziej skoncentrowanym.

Widzisz siebie w roli stopera na Wembley?
 W takim meczu dla mnie najważniejsze jest, by w ogóle zagrać. Jest duża rywalizacja, wszyscy chcemy grać, ale w finale Ligi Mistrzów byłoby to dla mnie bez znaczenia, jaką pozycję zajmuję.

Jak się grało z Bartrą w meczu z Saragossą?
 Dobrze się z nim rozumiałem. Ludzie mogą myśleć, że było łatwo, ale to był bardzo trudny mecz ze względu na boisko, pogodę i to, że graliśmy po raz pierwszy razem. Czułem się z nim komfortowo, tak jak z Puyolem, Gerim, Masche... z wszystkimi. Nie mam preferencji.

Kto był twoim najtrudniejszym rywalem, kiedy grałeś na środku obrony?
Real, na pewno, ze względu na szybkich i silnych napastników. To nie było łatwe.

Nigdy wcześniej nie grałeś na pozycji stopera, ale do którego z środkowych obrońców chciałbyś się upodabniać?
Brazylia zawsze miała wielu stoperów, ale ja bardzo lubiłem Aldaira. A tutaj od dłuższego czasu są Puyi, Gerard, nawet Masche, który nie jest typowym środkowym obrońcą, ale wspaniale się zaadaptował do tej pozycji.

Czujesz, że w tym sezonie ujmuje się znaczenia mistrzostwu Hiszpanii?
La Liga nigdy nie była łatwa i nigdy taka nie będzie. Mówią, że jest łatwo, bo my wygrywamy... tak, ale są też inni co wygrywają, więc liga jest skomplikowana. My jesteśmy zadowoleni, bo na początku sezonu ludzie mieli wątpliwości w to, jak to będzie wyglądać, ale ostatecznie dobrze sobie radzimy. Zostało trochę punktów, ale jesteśmy zadowoleni.

Te wątpliwości były dla was motywacją?
 Jasne, na pewno. Na początku bez Guardioli, potem sprawa Tito, wydawało się, że będzie bardzo ciężko. A teraz zobacz, jak sobie radzimy w tym sezonie

Gdzie wolałbyś zdobyć mistrzostwo, na Camp Nou czy na wyjeździe?
Ostatni tytuł zdobyliśmy na wyjeździe, więc fajnie by było w tym roku zrobić to u siebie. Ale tak naprawdę to bez znaczenia: trzeba po prostu to zrobić.

Jaki był najtrudniejszy moment sezonu?
 Kiedy dowiedzieliśmy się o nawrotach trenera. Wiedzieliśmy, że to jest coś ważniejszego niż futbol i chcieliśmy, żeby skończyło się dobrze i żeby wrócił na ławkę. I tak się stało.  Jesteśmy bardzo zadowoleni z jego powrotu i również z tego, że Abi wrócił do gry w piłkę. Ludzie mówią, że to był cud, a my się z tego bardzo cieszymy.

Sposób pracy zmienił się w tym roku?
 Nie, jest taki sam. Sposób zarządzania drużyną był inny, bo każdy ma swój charakter, ale pracowaliśmy tak samo. To co się zmieniło, to chęci. Każdego roku mamy ich coraz więcej, chociaż zespół wygrał to, co wygrał. Ważne jest, by mieć coraz więcej ochoty.

Dobry sezon?
Bez jakiejkolwiek wątpliwości. Mamy bardzo dobrą przewagę w lidze. Każdy chciałby mieć taki sezon: mieć taką przewagę i być na czele tabeli od samego początku, zagrać w półfinale Pucharu Króla z Realem, w którym mogło się zdarzyć wszystko i być dwa mecze od finału Ligi Mistrzów.

I jest jeszcze karny na Santiago Bernabéu, którego nie odgwizdano...
Oczywisty rzut karny. Niemożliwe jest, by nie gwizdnąć czegoś takiego. Ale to już przeszłość.

Niektórzy mówią, że się przewróciłeś...
Tak, słyszałem, że mówili, że się przewróciłem. Bardzo się mylą. Biorę udział w akcji, drybluję, widzę, że jestem przed bramkarzem... jak miałbym się przewrócić?

Wywieraliście presję na arbitrach?
 Trudno jest stwierdzić, kto co robił. To prawda, że nam w ostatnich latach może gwizdnęli jakieś karne na korzyść, ale wiemy, że musimy być ponad tym i robić to, co umiemy: grać w piłkę.

Mam wrażenie, że w tym sezonie miałeś najwięcej kontuzji. To największy problem?
Nie, miałem dwie kontuzje: na początku roku, po przerwie świątecznej i potem w meczu z Rayo.

Nie rozumiem, dlaczego poprosiłeś o zmianę w meczu z PSG, kiedy potem oznajmiasz, że nie byłeś kontuzjowany...
Poprosiłem o zmianę ze względu na skurcze po miesiącu bez gry. Wykonałem duży wysiłek, aby zagrać w tym meczu, ale nie byłem kontuzjowany. Miałem skurcz, znowu spróbowałem i myślę, że podjęliśmy dobrą decyzję, razem z trenerem i lekarzami, aby nie ryzykować. Poza tym miałem kartkę.

Jest problem z kontuzjami?
Zawsze jest ryzyko. Nikt nie chce być kontuzjowany, ale ten doznaje urazu, kto jest na boisku. Wielka szkoda, że to nam się przytrafiło, ale myślę, że drużyna zniosła to dość dobrze. Jeśli ktoś gra na miejscu, które nie należy do niego, stara się by tego nie zauważono. To duża różnica tej drużyny: każdy robi swoje i jeszcze więcej.

Co zostało w twojej pamięci z tych trzech lat w Barcelonie?
Mój przyjazd tutaj, tytuły, przyjaźnie, które zawarłem, możliwość bycia w tej szatni i tworzenia części historii klubu. No i to, że na dzień dzisiejszy jestem zawodnikiem Barçy i mam niezły sezon.

 Jaki był powrót Tito?
 To była ogromna radość dla wszystkich, wiele emocji. Tylko ten, który to przeżył, wie, jak to jest. My z daleka wspieraliśmy go, ci, którzy wierzą, się modlili... Jeśli by nie mógł do nas wrócić, to przynajmniej chcieliśmy, żeby był zdrowy, co jest ważniejsze niż piłka nożna. Widzieć go na każdym treningu, po wysiłku, jaki na pewno włożył, aby być z nami, jest dla nas czymś ważniejszym niż trofeum.

Bardziej boicie się wy Bayernu, czy Bayern was?
 Jest szacunek pomiędzy obiema drużynami. Wiemy, że Bayern przeżywa słodkie chwile, już jest mistrzem Niemiec, ale my jesteśmy bliscy pierwszego tytułu w tym sezonie. To dwa trudne mecze, musimy być cierpliwi, utrzymywać się przy piłce, co jest naszą różnicą. Oby wyszły nam dwa dobre spotkania i obyśmy awansowali do finału.

A na kogo wolicie trafić w finale?
Bez znaczenia.

W rewanżu być może będziesz musiał grać na środku obrony przeciwko bardzo wysokim napastnikom...
 Poza wysokimi piłkarzami, Bayern jest drużyną bardzo fizyczną, jak Real. Ale jeśli będę miał walczyć w powietrzu, będę musiał włożyć sobie dwie sprężyny do butów. Ha ha ha!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz